Mam 44 lata i chyba jestem już na etapie życia, gdzie bardziej niż idealnych ludzi cenię prawdziwych. Takich, przy których można być sobą bez ciągłego pilnowania słów, wizerunku i udawania kogoś lepszego niż się jest. Świat zrobił się strasznie głośny. Wszyscy coś pokazują, sprzedają siebie, udowadniają swoją wartość zdjęciami, statusem, filtrami i pustymi słowami. A ja chyba po prostu tęsknię ...